Czy zastanawiasz się czasem jak to jest z tym freelancingiem? Jak wygląda codzienna praca freelancerów? Na czym opiera się nasz zarobek i jak dajemy sobie radę ze skupieniem w domu lub codzienną motywacją do pracy? A może sam lub sama chcesz zacząć pracować na własną rękę i być samemu sobie szefem, ale nie wiesz, czy freelance jest dla Ciebie? Przeczytaj o 10 latach moich doświadczeń.

 

Kim chciałeś/aś być jako dziecko?

Pamiętasz ten czas, gdy jako dziecko wyobrażałaś/eś sobie kim chcesz być w przyszłości? Jedni chcieli być policjantem, inni strażakiem, detektywem itd. Ja chciałam wtedy być lekarzem. Takie było moje marzenie wieku dziecięcego. I choć lubię czasem poczytać na ten temat, to życie i upływający czas jednak trochę zmodyfikowały moje marzenia. Choroba i wózek samoistnie sprawiły, że zaczęłam rozglądać się za bardziej osiągalnym dla mnie kierunkiem. Szczęściem też dla mnie, moi rodzice nie należą do tych, którzy decydowaliby za mnie. Zawsze pozostawiali mi wolny wybór i wspierali w nim. Tak więc już w ostatniej klasie podstawówki sama zdecydowałam o tym, do klasy o jakim profilu udam się w gimnazjum. Podjęłam wtedy pierwszą poważną decyzję i postawiłam na klasę matematyczno – informatyczną. Pomysł był wtedy pewnie nieco szalony, bo raczej szli tam chłopcy niż dziewczyny, ale co tam… do odważnych świat należy 🙂 Był ze mnie piątkowy kujon, więc jakoś sobie poradziłam i kontynuowałam ten kierunek również w liceum.

 

Poszukiwanie własnej drogi.

Zapytasz mnie pewnie, ale czemu informatyka? Przecież jesteś grafikiem i fotografem… Przecież to praca artystyczna, która ma tak mało wspólnego z kierunkiem ścisłym. Okazuje się, że ścieżka, którą dążymy może ewoluować. A pasja rozwijać się. Wzrastać od nasionka i rozkwitać jak piękny kwiat. Najważniejsze jest to, by nie robić czegoś na siłę, czy w przypływie emocji, tylko wsłuchać się w siebie i podążać tą drogą, która jest nasza. Rozwijajmy swoje pasje! W pracy spędzamy ogromną część naszego życia, czy chcesz marnować je i spędzać ten czas na czymś, czego nienawidzisz? Codziennie przychodzić do pracy z kiepskim nastrojem i odliczać czas do końca dnia? Chyba nie muszę pisać Ci odpowiedzi? Ja sobie tego nie wyobrażam… Kocham freelance.

 

Od czegoś trzeba zacząć…

Będąc w liceum nie znałam Photoshopa, Illustratora, czy Corela. Uczyłam się wtedy podstawowego programowania w Pascalu, obsługi programów biurowych, tworzenia baz danych, czy pisania algorytmów. Jestem wdzięczna mojemu nauczycielowi od informatyki, że dość często wykraczał dla mnie poza ramy programowe. Marzyłam wtedy o byciu programistą. Kobieta – programista, to jest coś! Był to dla mnie bardzo cenny czas, choć trochę programowania liznęłam, to oczywiście programistą nie zostałam. Nie wyrobiłabym zarywania nocy nad pisaniem pętli, zapytań etc. I chociaż Internet był jeszcze liczony w impulsach telefonicznych i słono kosztował, to już wtedy pisałam pierwszego swojego bloga, czy tworzyłam pierwsze, prowizoryczne strony Internetowe w HTML 4.0. Prowadziłam nawet firmową stronę dziadka. Dziś pewnie nie chciałabym na nią nawet spojrzeć, ale nie traktuję jej jako porażkę, tylko jako dowód własnego rozwoju. Od czegoś trzeba było zacząć! A najważniejsze było to, że bardzo mnie to pasjonowało i pochłaniało całymi godzinami.

 

Praktyka czyni mistrza

Z biegiem czasu, czegoś brakowało mi w tworzonych przeze mnie stronach. Oglądałam inne witryny w Internecie i dochodziłam do wniosku, że moje były takie…puste. Logo robione w Paint, chociaż ładne i dopracowane, nie było jakościowo logiem wysokich lotów. Nie miałam wtedy wokół siebie osoby, która poprowadziłaby mnie za rękę i pokazała, jak należy to zrobić. Chociaż od dziecka lubiłam rysować, a tata kolekcjonował moje pierwsze rysunki, to było to dla mnie jakieś takie… naturalne. W końcu mama mnie uczyła, dziadek i jeszcze kilka innych osób z dalszej rodziny przejawiało talent w tym kierunku. Niestety nijak nie umiałam przenieść tego z kartki na komputer. To Internet i długie szukanie informacji w nim pokazały mi, jaką drogą mam podążać. Zakupiłam mega grubą księgę Photoshopa CS3 z jakimś trialem programu na płycie i ćwiczyłam. Początki były tragiczne, nienawidziłam szczerze Photoshopa. Nie chciał ze mną współpracować 🙂  To nie to samo co rysowanie na kartce. Pierwsze moje “grafiki”, były po prostu tragiczne i szybko się zniechęcałam. Aż nagle… zaskoczyło!

 

Pierwsze kroki freelancera

Pracować jako freelancer zaczęłam praktycznie zaraz po maturze. Nie traktowałam tego jako stałą, poważną pracę. Kierowała mną potrzeba dorobienia, by opłacić studia informatyczne. Inaczej pewnie nie byłoby mnie na nie stać. Nie bardzo też wyobrażałam sobie pracę na etacie przy moim stanie zdrowia. Praca wolnego strzelca w zaciszu własnego domu była dla mnie jedyną opcją, by zarobić jakiekolwiek pieniądze. Poprzez jeden z portali dla niepełnosprawnych udało mi się nawiązać wtedy współpracę z jedną z firm i zaczęłam pisać strony Internetowe na zlecenie. Nie mam miłych wspomnień z tamtym okresem, jak przypominam sobie finansowe wykorzystywanie takich ludzi jak ja. Praca była długa i niestety za marne grosze, ale na szczęście tylko od czasu do czasu, więc tłumaczyłam sobie, że jestem dopiero niedoświadczoną studentką i więcej mi się nie należy. Miałam nadzieję, że czegoś mnie ta praca chociaż nauczy oraz pozwoli opłacić kolejny rok.

Na szczęście wszystko poszło po mojej myśli, udało mi się zdobyć trochę doświadczenia, co przydało mi się, gdy rozpoczęłam specjalizację Grafika komputerowa i DTP. Z marszu zaliczono mi staż i kilka przedmiotów, na które zaczęłam przychodzić tylko towarzysko, by pomagać innym, czy robiąc krótkie wykłady podczas spotkań koła naukowego.

 

Wzloty i upadki

Nawet wtedy, gdy robisz coś, co kochasz, musisz liczyć się z tym, że nie zawsze będzie różowo jak w bajce. Będąc freelancerem zlecenia nie spadają z nieba. To praca taka sama, jak przy budowaniu własnej firmy. Musisz istnieć w Internecie, reklamować się, pracować nad swoim rozwojem, aby ludzie/firmy traktowały Cię poważnie i chciały z Tobą współpracować. Ty stajesz się swoją własną marką. Nie wszystkie pozyskiwane zlecenia są spełnieniem marzeń. Trafiają się nudne, mozolne, ciągnące się miesiącami przez zbyt wielu decydentów i ich niezdecydowanie. Trafiasz też na ludzi, którzy nie szanują Twojej pracy i próbują Cię najzwyczajniej w świecie oszukać lub okazują się niewypłacalni. Wtedy przychodzi złość i zniechęcenie po wielu godzinach siedzenia nad projektem, który spełznął na niczym. Trafiło mi się kilka takich sytuacji i musiałam nauczyć się jak sobie z nimi radzić, chociażby pisząc coraz to lepsze umowy, które zabezpieczały moje interesy w takiej chwili. Ale są też na szczęście dobre momenty, jak zadowoleni ludzie, którzy wracają i polecają moją pracę innym samymi pozytywnymi słowami. Wtedy czuję, że to, co robię ma sens i ktoś to docenia. Dla takich chwil warto ciężko pracować, bo w pracy nie liczy się tylko zarobek. Freelance to motywacja i styl życia.

 

Spełnić marzenia

Po zaliczeniu stażu i specjalizacji, przestałam współpracować z firmą, która oferowała mi mało korzystne warunki. Zaczęłam współpracować z inną firmą, ale w tej również wytrwałam tylko kilka miesięcy. Unikała umów i stała się niewypłacalna. Po tym epizodzie stwierdziłam, że zaczynam szukać pracy na normalnych portalach, dla “zdrowych”. Trwało to z pół roku, po drodze podejmowałam się różnych drobnych, jednorazowych zleceń, ale udało się. Dwa miesiące po ukończeniu studiów, zaczęłam współpracować jako Graphic Illustrator z międzynarodową firmą i młodym, ambitnym zespołem, tworząc ilustracje do instrukcji obsługi oraz grafiki do różnych materiałów marketingowych. Współpraca się ułożyła, zlecenia wracały, w międzyczasie nawiązywałam jeszcze inne współprace. Ułożyło się na tyle dobrze, że po pięciu latach nawiązałam stałą, zdalną współpracę na etat z tą firmą i zarządzam projektami 5-osobowego zespołu, jako Graphic Project Coordinator. I choć jest to dla mnie wielki sukces, nie zrezygnowałam z pracy na własnych warunkach. Nie umiałabym chyba. Spełniam się w Moonlighting Freelance, czyli łącząc etat z byciem wolnym strzelcem po godzinach, aby w dalszej przyszłości założyć własną firmę. To moja odskocznia od rutyny, która pozwala mi się rozwijać i zachować kreatywność. Monotonia zabija.

 

 

Przełamać swoje blokady

Kiedy zaczynałam przygodę z byciem freelance webmasterem, a następnie grafikiem komputerowym, musiałam zmierzyć się z trudną kwestią, jaką są rozmowy z klientami. Jestem introwertykiem, więc nie było to dla mnie łatwe. Nie nawiązywałam relacji z klientami przez długie lata. Kontakt ze mną był “suchy”, jałowy. Popełniałam masę błędów. Nie było miejsca na wtrącenie zdania o pogodzie. Unikałam też telefonu jak ognia, ograniczając się wyłącznie do maili. Od dwóch lat bardzo się w tej kwestii zmieniłam. Dbam o wysłanie życzeń na święta, życzę zdrowia, gdy klient jest chory, czy wdaję się w przyjemne rozmowy. Otworzyłam się. Jeśli masz taki sam problem, to popracuj koniecznie nad relacjami. Czasem warto napisać kilka miłych zdań. Nie oznacza to od razu, że masz wyjechać z klientem na wakacje 😉 po prostu warto powiedzieć coś pozytywnego. Warto być słownym. Dotrzymywać terminów i przełamać swoje blokady w kontakcie. Bo to właśnie dzięki temu możesz rozwinąć swoją markę, budować lojalność, przywiązanie do marki, a przy tym robić świetną robotę. To właśnie sprawia, że klient powraca, bo stajesz się dla niego sprawdzoną osobą. Po co zatem miałby szukać kogoś innego? 😉

 

Freelance – jak pracować w domu

Kiedy decydujesz się na freelance, musisz być zorganizowany. Kalendarz google, czy planner drukowany, to nieodłączny szef mojego dnia. Nikt inny nie stanie nade mną, nie powie mi co i kiedy mam robić. Decydujące są terminy, które sama ustalę z klientami. Muszę je dobrze wymierzyć, aby nie brać sobie na głowę zbyt wiele. Musi być miejsce na nieprzewidziane rzeczy. Praca w domu też nie należy do łatwych. Mnóstwo rozpraszaczy. Jak sobie z nimi radzę? Po prostu traktuję to tak samo jak wyjście do pracy. Włączam komputer o 8. Czytam maile. Piję herbatę z imbirem i zabieram się za zlecenia. Po kilku godzinach robię pół godziny przerwy i znów powracam do pracy, aż do godziny 15. To święty czas na pracę, gdzie rodzinie nie wolno przeszkadzać. Nie ma w nim miejsca na obowiązki domowe, ani żadne inne działania. Jeśli raz nagniesz tę zasadę, będziesz łamać ją stale. U mnie nie sprawdziły się niestety techniki pomodoro, bo często przerwa wychodziła wtedy, kiedy dopiero osiągnęłam stan skupienia. Bardziej  rozpraszało, niż pomagało, więc zrezygnowałam. Po tej części dnia zwykle robię dłuższą przerwę. Na trochę aktywności, spacer z psem, zakupy, obiad, czy jakieś działania w domu. Dopiero po godzinie 19 zabieram się ponownie za pracę.

 

Freelance – jak pozyskiwać zlecenia

To już ostatnia kwestia jaka jest istotna do omówienia. Pozyskiwanie zleceń. Dróg jest wiele. Można rozdawać wizytówki znajomym i rodzinie oraz liczyć, że komuś się przydadzą nasze usługi. U mnie często tak było. Znajomy znajomego potrzebował strony www, polecił potem swojej znajomej, bo był zadowolony, potem znajoma znajomej i tak się kręciło. Marketing szeptany, droga pantoflowa, czy jak kto woli. To działa najlepiej. Ale… może okazać się niewystarczające do utrzymania swojej działalności. W końcu liczba znajomych kiedyś się wyczerpuje. Dlatego warto sięgać też po inne źródła. Np. portale dla freelancerów. Jest ich obecnie masa. Przede wszystkim jednak szlifuj swój warsztat np. ucząc się od innych poprzez szkolenia online, wszystko jest dziś na wyciągnięcie ręki, doskonal się, pokazuj swoją wiedzę i umiejętności. Dopieść swoje portfolio i udzielaj się w social mediach. Nic bardziej nie zachęca ludzi, niż oglądanie efektu końcowego, który budzi zachwyt i rozpala pragnienie posiadania 😉 I pamiętaj. Nie ma jednego, sprawdzonego sposobu. Eksperymentuj i dowiedz się, co sprawdzi się najlepiej w Twoim biznesie. Nie zamykaj się. Ja wciąż poszerzam horyzonty. Chociażby o łączenie grafiki i fotografii. Pracuję jako freelancer już ponad 10 lat i nie zamieniłabym tego na nic innego. Tobie też życzę powodzenia!

 

A czy Ty masz w sobie pasję i dość samozaparcia w dążeniu do celu, by stać się freelancerem? Czy freelance jest dla Ciebie?

 

Zdjęcia: pexels.com

Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie plików Cookies i akceptujesz Politykę Prywatności

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close